Likwidacja zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych dotyczy 90 tys. osób. Ich zadania przejmą nowe agencje wykonawcze i instytucje gospodarki budżetowej. Koszty tych zmian obciążą dodatkowo finanse państwa.
Publikacja: 21 lipca 2009, 03:00 Aktualizacja: 21 lipca 2009, 09:11
ANALIZA
Propozycja likwidacji zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych, którą przewiduje uchwalona ostatnio przez Sejm nowa ustawa o finansach publicznych, budzi coraz więcej wątpliwości. Zmiany mają objąć 90 tys. pracowników zatrudnionych w likwidowanych jednostkach, czyli – jak informuje Irena Oryńczak, wiceprzewodnicząca MKK NSZZ Solidarność zakładów obsługi przy urzędach wojewódzkich – wraz z rodzinami ok. 300 tys. osób. W sytuacji obecnego kryzysu i rosnącego bezrobocia nie jest to zmiana pożądana – przekonują pracownicy i eksperci, zwłaszcza że rząd nie gwarantuje miejsc pracy osobom zatrudnionym w likwidowanych jednostkach. Co więcej, koszty tych przekształceń obciążą budżet państwa.
Zgodnie z uchwaloną ustawą o finansach publicznych (ustawa trafi teraz do Senatu) i ustawą wprowadzającą do końca 2010 roku mają zostać zlikwidowane wszystkie państwowe zakłady budżetowe oraz gospodarstwa pomocnicze państwowych i samorządowych jednostek budżetowych. Na ich miejsce powstaną nowe jednostki: agencje wykonawcze i instytucje gospodarki budżetowej. Celem tych zmian, jak uzasadniał rząd, jest konsolidacja sektora finansów publicznych. Jak podkreśla jednak prof. Elżbieta Kornberger-Sokołowska z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, która sporządziła opinię dla Biura Analiz Sejmowych, forma instytucji gospodarki budżetowej nie służy konsolidacji sektora finansów publicznych, a raczej sprzyja dalszej dekonsolidacji. Jej zdaniem instytucja gospodarki budżetowej – wbrew nazwie – będzie typową formą gospodarki pozabudżetowej, a o przeznaczeniu jej zysku ma decydować minister wnioskujący o jej utworzenie.
Likwidacja zakładów budżetowych może oznaczać również zwolnienia, czego najbardziej obawiają się pracownicy.
– Istnieje zagrożenie, że instytucja gospodarki budżetowej lub jednostka budżetowa, która przejmie pracowników likwidowanych zakładów, zatrudni ich na trzy miesiące, a po tym okresie nie przedłuży umowy. Przepisy nie przewidują gwarancji zatrudnienia – martwi się Irena Oryńczak.
Nowa ustawa o finansach stanowi, że pracownicy znajdą zatrudnienie w nowych instytucjach gospodarki, agencjach wykonawczych, spółkach lub jednostkach, które będą realizowały zadania obecnie wykonywane przez likwidowane zakłady i gospodarstwa.
1: a z IP: 145.237.88.* (2009-07-21 07:45)
Polikwidować zakłady nierentowne i nie mieszać w tych, do których budżet nie dopłaca, gdyż zarabiają na swoje wydatki;
2: me z IP: 192.168.32.* (2009-07-21 10:43)
Albo likwidujemy wszystkie zakłady i mamy pomysł, jak realizować ich zadania, albo nie likwidujmy! Przecież to bez sensu.
3: k z IP: 80.55.160.* (2009-07-21 11:22)
zmiany dla samych zmian, poco tworzyć coś na kształt spółek handlowych, to już lepiej zostawić jak jest i nie ponosić kosztów. albo rozszerzyć zakres w jakim można realizować zadania własne poprzez spółki.

Osoby zaliczone do III grupy podatkowej, które do 31 grudnia 2006 r. sprawowały opiekę nad spadkodawcą, który zmarł po 1 stycznia 2007 r. i utraciły ulgę mieszkaniową, odzyskają zwolnienie.
Czy nowa ustawa emerytalna powinna zachować przywileje dla rolników, górników i sędziów?
Nowy system emerytalny będzie chronił trzy grupy: rolników, sędziów, górników