Krajowa Rada Doradców Podatkowych uznała wręcz, że projekt nowej ordynacji podatkowej, mimo właściwych założeń, „nie odpowiada aktualnym wyzwaniom i problemom związanym ze stosowaniem obecnych przepisów”.

KRDP stawia trzy podstawowe zarzuty: niewystarczającą ochronę praw podatnika, przeregulowanie oraz brak przepisów, które byłyby odpowiedzią na postępującą cyfryzację i automatyzację kontroli podatkowych.

Zbyt długie przedawnienie

Najwięcej wątpliwości dotyczy nowych zasad przedawnienia zobowiązań podatkowych. Obecnie przedawnienie następuje po 5 latach, liczonych od końca roku, w którym upłynął termin płatności daniny. W praktyce termin ten jest często przerywany bądź zawieszany.

W nowej ordynacji zaproponowano, żeby fiskus miał 5 lat (w niektórych, nieskomplikowanych sprawach 3 lata) na wymiar daniny i kolejne 5 lat na jej pobór. Terminy na wymiar i pobór mogłyby być jednak przedłużane – wskutek zawieszenia – po 5 lat każdy. Łącznie więc mogłyby wynosić maksymalnie 20 lat. Oprócz tego pobór podatku mógłby być raz przerwany, wskutek czego pięcioletni termin liczyłby się od nowa. W skrajnych przypadkach termin przedawnienia wyliczany na nowych zasadach wynosiłby więc nawet 25 lat.

Są obawy, że nowe zasady przedawnienia mogą w praktyce zachęcać urzędników fiskusa do „hodowania odsetek za zwłokę”

Zdaniem Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju w ten sposób naruszone zostałoby prawo do terminowego i sprawnego załatwienia sprawy, które zapisano w art. 33 projektu ordynacji podatkowej. Naruszona byłaby też inna planowana zasada, nakazująca „stabilizować stosunki prawne” przez przedawnienie (art. 33 par. 8 projektu).

Trudno mówić o stabilizacji przy tak długich terminach – uważa MIR. Jego zdaniem nowe zasady przedawnienia mogą w praktyce zachęcać urzędników fiskusa do „hodowania odsetek za zwłokę”.

Zbyt długie terminy przedawnienia nie podobają się także Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu, a Business Centre Club wprost zaapelował do resortu finansów, by je skrócić.

Skarga pauliańska

Z kolei Prokuratoria Generalna sugeruje, żeby bieg terminu przedawnienia był zawieszany lub przerywany wskutek wniesienia skargi pauliańskiej.

Chodzi o instytucję zapisaną w art. 527 kodeksu cywilnego. Dzięki skardze pauliańskiej wierzyciel może żądać uznania czynności (np. darowizny, sprzedaży) za bezskuteczną, jeśli obie jej strony chciały w ten sposób pokrzywdzenia jego interesów.

Prawo do składania skargi pauliańskiej ma także fiskus, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 18 kwietnia 2018 r. (sygn. akt K 52/16). Nie wpływa to dziś jednak na przerwanie ani na zawieszenie terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Zdaniem Prokuratorii mogą to wykorzystywać dłużnicy podatkowi, bo nawet jeśli fiskus złoży przeciw nim powództwo, to mogą tak długo przeciągać sprawę w sądzie, aby ich zobowiązanie podatkowe się przedawniło.

Za drogie interpretacje

Sprzeciw budzi też propozycja 2 tys. zł opłaty za interpretację indywidualną, gdy stan faktyczny będzie szczególnie skomplikowany. Pisaliśmy o niej w artykule „Trudna sprawa? Za interpretację fiskus weźmie 50 razy więcej” (DGP nr 146/2018).

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju obawia się, że organy KAS mogą celowo uznawać treść wniosków za szczególnie skomplikowaną, żeby pobierać wyższe opłaty. Sprzyjać temu będzie nieostre pojęcie „szczególnie skomplikowanego stanu faktycznego” – dodaje Federacja Przedsiębiorców Polskich.

Podkreśla też, że wzrost opłaty nie został w żaden sposób uzależniony. Nie miałoby więc znaczenia to, że zagadnienia, o które pyta podatnik, są uregulowane aż w kilku aktach prawnych.

Federacja sprzeciwia się też sztywnej wysokości opłat. Z projektu wynika, że fiskus będzie pobierał albo 40 zł (tak jak dziś), albo 20 tys. zł.

Zdaniem FPP wzrost opłaty powinien uwzględniać rodzaj wnioskodawcy (wielkość podmiotu gospodarczego) i jego możliwości finansowe. Dlatego federacja postuluje wprowadzenie dodatkowych progów kwotowych i obiektywnych kryteriów oceny stopnia skomplikowania stanu faktycznego.

Umowa o współpracę

FPP ma też uwagi do sposobu uregulowania nowego sposobu współpracy z fiskusem. Na podstawie podpisanej w tym zakresie umowy organy pomagałyby podatnikowi prawidłowo się rozliczyć. W zamian podatnik miałby obowiązek „lojalnego informowania organu podatkowego” o wszystkich faktach, które mogą mieć wpływ na rozstrzygnięcie sprawy. Chodzi w tym przypadku zarówno o informacje dotyczące podatnika, jak i innych podmiotów, m.in. jednostek zależnych.

Według FPP pojęcie „lojalnego informowania” jest nieprecyzyjne, a podatnik nie będzie wiedział, jakie informacje ma przekazać, żeby zachować się zgodnie z przepisami.

Odwołanie od decyzji

NSA zwraca uwagę na możliwą niezgodność projektowanego art. 423 nowej ordynacji z art. 78 konstytucji. Chodzi o odwołanie od decyzji organu podatkowego wydanej w pierwszej instancji. Podatnik mógłby złożyć odwołanie do drugiej instancji albo od razu skargę do sądu administracyjnego.

Zdaniem NSA z tego powodu może się zwiększyć liczba skarg do sądu, a podatnicy, którzy je złożą, mogą na tym stracić. Taka skarga mogłaby bowiem dotyczyć tylko naruszenia prawa materialnego, a nie procedury (zgodnie z art. 57b przepisów wprowadzających nową ordynację).

To znacząco pogorszyłoby sytuację podatników skarżących się bezpośrednio do sądu na decyzje fiskusa – uważa NSA.

Fikcja doręczeń

Konfederacja Lewiatan przeciwna jest skróceniu z 14 dni do 6 dni terminu zakładającego fikcję doręczenia pisma elektronicznego do profesjonalnego pełnomocnika. Według organizacji taka zmiana jest niezrozumiała i spowoduje więcej sporów o uznanie pisma za doręczone.

Z kolei rzecznikowi małych i średnich przedsiębiorców nie podoba się to, że znaczącej większości przedsiębiorców pisma miałyby być doręczane za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Jego zdaniem wiele, szczególnie najmniejszych firm, może preferować doręczenia w sposób tradycyjny, czyli drogą pocztową.

Problem z szacowaniem

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju zwróciło też uwagę na inny problem, który podnosiliśmy w artykule „Skarbówka częściej podważy cenę sprzedaży auta lub domu” (DGP 153/2018).

Chodzi o planowane – przy okazji nowej ordynacji – zmiany w ustawach o PIT i CIT. W świetle dzisiejszych przepisów organ podatkowy określa przychód według wartości rynkowej, jeśli cena „bez uzasadnionych przyczyn ekonomicznych znacznie odbiega od wartości rynkowej tych rzeczy, praw lub usług” (art. 19 ust. 1 ustawy o PIT i art. 14 ust. 3 ustawy o CIT).

Projekt zakłada usunięcie dwóch sformułowań: „znacznie” i „bez uzasadnionych przyczyn”. MIR uznało, podobnie jak eksperci cytowani przez DGP, że w ten sposób skarbówka będzie mogła „w dowolny sposób identyfikować, które transakcje odbiegają od wartości rynkowej”. Trudno będzie także rzetelnie szacować wartość transakcji. 

Etap legislacyjny

Projekt nowej ordynacji podatkowej – w konsultacjach