Będzie można odliczać od przychodów fikcyjne oprocentowanie – takie, jakie można byłoby odjąć, gdyby pożyczyć pieniądze na zewnątrz. Tę nową ulgę w CIT resort zaproponował w projekcie nowelizacji ustaw o PIT, CIT i ordynacji podatkowej.

– Mimo nowej ulgi firmom nadal będzie się bardziej opłacało sięgać po finansowanie z zewnątrz – uważa Dariusz Gałązka, biegły rewident i partner w Grant Thornton.

Podobne ulgi w innych krajach UE

Podobne ulgi w innych krajach UE

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dziś się nie opłaca

Resort finansów przekonuje, że obecnie z podatkowego punktu widzenia bardziej opłaca się pożyczyć pieniądze na zewnątrz niż finansować biznes z własnych środków. Odsetki od pożyczek można bowiem zaliczać do kosztów uzyskania przychodów. Takiego efektu nie daje natomiast zatrzymanie pieniędzy w firmie czy pozyskanie ich od wspólników (w formie dopłat).

MF proponuje więc zmianę.

Ma ona dotyczyć jedynie ustawy o CIT (dodany art. 15cb). Z projektu wynika, że do kosztów będzie można zaliczyć odsetki wyliczone przez pomnożenie stopy referencyjnej NBP (obecnie 1,5 proc.), powiększonej dodatkowo o 1 pkt procentowy, przez kwotę:

  • wniesionej do spółki dopłaty od wspólnika lub
  • zysku przekazanego na kapitał rezerwowy lub zapasowy spółki

Tylko do 250 tys. zł

Obliczone w ten sposób hipotetyczne odsetki nie będą mogły jednak przekroczyć w danym roku podatkowym 250 tys. zł.

– Przy tak ustawionych parametrach, aby zaliczyć 250 tys. zł odsetek do kosztów, wartość wniesionych dopłat lub zysku pozostawionego w spółce musiałaby osiągnąć 10 mln zł – oblicza szybko Dariusz Gałązka.

Jego zdaniem skala nowej ulgi nie będzie więc wysoka. – Koszt w maksymalnej wysokości 250 tys. zł rocznie pozwala zmniejszyć podatek jedynie o 47,5 tys. zł rocznie – wylicza ekspert.

Jego zdaniem propozycja MF będzie więc jedynie bonusem dla podatników, a nie rodzajem zachęty do zmiany źródeł finansowania działalności.

Podobnego zdania jest Mariusz Kołacki, menedżer w dziale podatkowym ALTO. Uważa, że dla wielu podmiotów zaproponowany przez MF limit może być zbyt mały, by stanowił istotną alternatywę dla finansowania zewnętrznego.

– Zachęta zaproponowana przez Ministerstwo Finansów jest duża niższa niż w krajach, na które resort powołuje się w uzasadnieniu do planowanych zmian (takich jak Belgia, Portugalia, Włochy, Cypr) – stwierdza Anna Turska, wiceprezes Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Przez 3 lata

Hipotetyczne odsetki będzie można uwzględnić w kosztach w danym roku podatkowym oraz w kolejnych dwóch latach, pod warunkiem że w tym okresie nie nastąpi zwrot dopłat lub wypłata z kapitałów.

Anna Turska zwraca też uwagę, że dopłaty muszą zostać wniesione przez każdego ze wspólników w proporcji do posiadanych przez nich udziałów.

– Jeśli sytuacja majątkowa wspólników znacznie się różni, to skorzystanie z tego narzędzia może być ograniczone. Poza tym, wniesienie dopłat jest obarczone kolejnym kosztem – PCC w wysokości 0,5 proc. – zauważa ekspertka.

Wysoki koszt własny

– To, czy ulga faktycznie zachęci do korzystania z kapitałów własnych, jest dyskusyjne – uważa Mariusz Kołacki. Wyjaśnia przy tym, że z uwagi na wysoki koszt kapitału własnego zaproponowana stawka zachęty oraz niski górny limit kwoty, jaką można zaliczyć do kosztów, mogą być niewystarczające.

Zdaniem Dariusza Gałązki jest tak dużo zmiennych i parametrów, które mają wpływ na decyzje firm, że nie można wprost powiedzieć, czy nowa ulga faktycznie wpłynie na zmianę źródeł finansowania.

– Będzie to tylko bonus dla podatników, a nie zmiana, która gwałtownie zdecyduje o preferencjach przedsiębiorców – przewiduje ekspert.

Zwraca uwagę, że obecnie w polskich realiach koszt kapitału własnego waha się w przedziale 8–15 proc. Natomiast oprocentowanie kredytów jest na niższym poziomie.

– Koszt kapitału własnego ustala się, biorąc pod uwagę oprocentowanie obligacji Skarbu Państwa (3,5 proc.), ryzyko dla kraju (około 5 proc.) i ryzyko dla branży. Stąd znacznie taniej jest (i nadal będzie )pozyskać kredyt niż inwestować własne środki – mówi Dariusz Gałązka.

Wolą zewnętrzny…

Tomasz Krzywański, adwokat z GWW, dodaje, że firmy wolą korzystać z kapitału zewnętrznego, bo przy niskich stopach procentowych, zwłaszcza w zagranicznych bankach (w kredytach denominowanych w euro), można uzyskać finansowanie niewielkim kosztem.

– Ponadto spółki wolą inwestować środki banku, a swoje własne trzymać jako zabezpieczenie na rachunku bankowym – dodaje ekspert.

…mimo że ryzykowny

Anna Turska zwraca uwagę, że korzystanie z długu zewnętrznego rodzi jednak wiele ryzyk, głównie biznesowych. Bieżące przepływy pieniężne finansują bowiem w pierwszej kolejności dług i koszty z tym związane, a dopiero w dalszej kolejności zaspokajają roszczenia właścicieli.

– Dodatkowo, wskutek zabezpieczeń bankowych, firma ma mniejszą swobodę w dysponowaniu aktywami. A w razie długotrwałych trudności ze spłatą odsetek właściciele mogą wręcz utracić kontrolę nad firmą – zwraca uwagę ekspertka.

Anna Turska przypomina także, że od 1 stycznia br. obowiązują nowe zasady dotyczące cienkiej kapitalizacji.

– Niezależnie od tego, czy korzystamy z finansowania bankowego czy od podmiotów z grupy kapitałowej, odsetki mogą być kosztem uzyskania przychodu tylko do wskazanych ustawowo limitów – wskazuje ekspertka.

Etap legislacyjny

Projekt w trakcie konsultacji