Zdaniem dr Bartoszewicza obecny system podatkowy w Polsce jest bardzo skomplikowany i - jak przypomniał - jego uproszczenie jest postulowane od wielu lat przez przedsiębiorców, którzy "ponoszą bardzo duży koszt funkcjonowania państwa".

Bartoszewicz ocenił, że "system był zmieniany przez kolejne 30 lat i raczej każda zmiana doprowadzała do zwiększenia obciążeń nakładanych na podatnika, a często pod hasłem uproszczeń jednak znajdowały się rozwiązania, które doprowadzały do zwiększenia kosztów funkcjonowania podatnika albo zwiększenia obciążeń".

W jego ocenie uproszczenie systemu podatkowego jest możliwe. "Podstawowym warunkiem jest uznanie, że przedsiębiorca i podatnik nie oszukują - z definicji - państwa i nie jest ich celem (...) uniknięcie opodatkowania" - powiedział ekonomista.

Bartoszewicz ocenił, że "prawdziwy i dobrze działający przedsiębiorca zabiega o to, żeby uzyskiwać zyski w swoim przedsiębiorstwie, żeby płacić wszystkie podatki na czas i żeby realizować zobowiązania w terminie i takich przedsiębiorców powinniśmy promować, a eliminować z rynku tych wszystkich, którzy tworzą patologie".

Dlatego, jak tłumaczył: "nie możemy budować przepisów, które na doświadczeniu spatologizowanej części rynku wytwarzają obciążenie dla wszystkich pozostałych, dobrze funkcjonujących".

I dodał: "tego typu rozwiązanie, które było często preferowane w ostatnich latach, powodowało, że wystarczyło, że pojawiło się kilku przedsiębiorców omijających system, a pozostałym nakładało się swoisty kaganiec na ich działalność".

Pytany o przykłady dobrze funkcjonujących systemów podatkowych na świecie ekonomista ocenił, że doskonałych prawdopodobnie nie ma. "Każdy system podatkowy ma swoje zalety i swoje wady, ale na pewno anglosaski system jest takim, na którym warto się wzorować, bo on uznaje przedsiębiorcę jako realnego partnera państwa i stara się zmniejszyć obciążenie związane z funkcjonowaniem w państwie" - podkreślił.

Jak mówił: "mamy szereg przykładów państw, nawet w Unii Europejskiej, które nie mają niskich podatków, bo przedsiębiorca nie boi się wielkości podatków. Boi się niestabilności systemu i boi się zmiennej interpretacji, czyli czegoś, co jest nazywane takim mechanizmem nieliniowości, skokowości w interpretacji".

Przywołał też taki przykład: "jeżeli każdy urząd skarbowy do tej pory miał możliwość zbudowania własnej interpretacji danego przepisu, to bardzo często przedsiębiorcy poszukiwali lokalizacji swojej działalności zgodnie z preferencją urzędu skarbowego". W ocenie Bartoszewicza "to jest patologia, która była, niestety, realizowana i doprowadzała bardzo często do upadłości bądź też do relokacji podmiotów i ucieczki z tej przestrzeni, terytorium, na którym dany urząd skarbowy interpretował przepisy niezgodnie z oczekiwaniem rynkowym, czy na niekorzyść przedsiębiorcy".

więcej
Wideo

Bartoszewicz o podatkach: Warto się wzorować na systemie anglosaskim

Ekonomista powiedział, że "budowaliśmy system często bardzo dyskrecjonalny". I dodał: "taki system, który nie był powszechnie, jednoznacznie interpretowalny, ale taki, który w zależności od tego, jaki urzędnik zajął się interpretacją, tak ostatecznie konsekwencje budował dla danego uczestnika rynku, prowadząc do zakłócenia konkurencji na danym rynku".

Premier Mateusz Morawiecki 9 lutego zapowiedział, że uproszczenie systemu podatkowego jest jednym z zadań rządu na ten rok.

Jak mówił: "to jest taki gąszcz różnych przepisów, który narastał przez 30 lat, można powiedzieć, a wcześniej, w latach komunizmu też przecież nic dobrego z tych naszych przepisów nie wynikało". "I rozwikłać te różne supełki gordyjskie na pewno nie będzie łatwo, ale to jest cel, który postawiłem przed Ministerstwem Finansów, przed panią minister, przed wiceministrami, żeby uprościć system podatkowy. To numer jeden" - podkreślił premier.