statystyki

NSA: Drogie prezenty to nie reklama, tylko reprezentacja. Kosztów nie będzie

autor: Patrycja Dudek19.10.2017, 07:15; Aktualizacja: 19.10.2017, 08:31
podatki, rachunki, dokumenty

Naczelny Sąd Administracyjny zgodził się jednak z fiskusem i uznał, że zarówno wartość przekazywanych upominków, jak i obecność logo mają znaczenie dla oceny, czy mamy do czynienia z reklamą, czy z reprezentacją.źródło: ShutterStock

Gadżety o wartości kilkuset złotych to nie reklama, tylko reprezentacja. Bez względu na to, czy są opatrzone logo firmy, czy nie – wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Reklama


Rozróżnienie to ma zasadnicze znaczenie dla celów podatkowych, ponieważ wydatki na reklamę można odliczać od przychodu, a na reprezentację nie.

Chodziło o dystrybutora środków ochrony roślin, który zamierzał wypromować swoje produkty. Pomysł miał taki, by organizować promocje w gospodarstwach rolnych, które z tych środków korzystały. Dzięki temu potencjalni klienci mogli zobaczyć efekty ich stosowania na własne oczy. Akcja miała być skierowana do szerokiego grona odbiorców. Informacje o niej miały znaleźć się w prasie, na plakatach. Przekazywać miały je też ośrodki doradztwa rolniczego. Chętni mieli być dowożeni na miejsce promocji autokarami. Na miejscu mieli dostawać materiały informacyjne i upominki, np. rękawice ochronne.

Spór wziął się z tego, że we wniosku o interpretację firma podała, że wartość przekazywanych potencjalnym klientom prezentów będzie wynosiła od kilku do kilkuset złotych. Dodała też, że mogą one, ale nie muszą, być opatrzone firmowym logo.


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • prawnik(2017-10-22 13:55) Zgłoś naruszenie 00

    Czytając takie artykuły czasem mam ochotę krzyknąć: "Po co to wszystko?" Po co z trudem i mozołem pokonujemy kolejne zagadnienia z zakresu zaliczania lub niezaliczania kosztów? Czy aby nie lepiej zrezygnować z takich bajdurzeń i wrócić do szeroko stosowanych ryczałtów lub wręcz podatku obrotowego?

    Odpowiedz
  • andrzej(2017-11-15 14:26) Zgłoś naruszenie 00

    Dlatego ja kupuję większe ilości tanich gadżetów, żeby się do mnie nie przyczepili. Na Remadays zamówiłem po kilkaset długopisów, pendrivów i notesów to do przyszłych targów mi wystarczy a wszystko bez problemów wrzuciłem w koszty.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama