„Rozpętała się burza. Jedni wierzą, drudzy lekceważą, a nikt nie wie nic na pewno – pisze Ewa, jedna z czytelniczek DGP z Bolton w Wielkiej Brytanii. Wszystko to stało się po naszym artykule „Rząd chce ściągnąć PIT od Polaków pracujących za granicą” (DGP nr 175/2017).

Lokalne media podjęły już działania, aby – jak pisze nasza czytelniczka – „wyjaśnić, czy rząd tylnymi drzwiami nie chce przypadkiem okraść obywateli żyjących za granicą”.

– Niestety, portale polonijne podają sprzeczne informacje, ludzie na forach skaczą sobie do gardeł, więc chyba pora na jakieś oficjalne stanowisko – napisała Ewa, prosząc o pomoc.

Co się zmieni

Wyjaśniamy zatem: projekt jest już w Sejmie. Zakłada zmianę w sposobie opodatkowania w Polsce osób zarabiających za granicą. Chodzi o metodę wyliczania podatku w taki sposób, aby nie doszło do podwójnego opodatkowania, czyli i w Polsce, i za granicą. Chodzi o osoby, które utrzymują związek z Polską (np. tu jest żona i dzieci).

Obowiązywać ma wyłącznie metoda zanaliczenia proporcjonalnego, która zasadniczo jest dla podatników mniej korzystna niż metoda wyłączenia z progresją. Dziś w większości umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, które Polska zawarła z poszczególnymi państwami, stosowane są jednocześnie obie metody, ale do dochodów z pracy najczęściej metoda wyłączenia z progresją. W umowie z Wielką Brytanią zmieniłaby się zatem na mniej opłacalną.

Ale nawet tam, gdzie obowiązuje ta druga, Polacy zarabiający za granicą nie oddają polskiemu fiskusowi więcej, bo korzystają z ulgi abolicyjnej zapisanej w ustawie o PIT.

Zgoda Polski

Dlaczego szykowana jest zmiana? Bo Polska zgodziła się ratyfikować wielostronną konwencję OECD podpisaną w Paryżu w czerwcu tego roku przez 68 krajów. Wystarczy teraz, że ratyfikuje ją pięć państw, aby weszła ona w życie. Wśród chętnych do ratyfikacji jest już nasz kraj. W Sejmie, po pierwszym czytaniu, jest właśnie projekt ustawy w tej sprawie (nr druku sejmowego 1776).

Sprzeczne informacje

Zmiana metody wyliczania podatku pociąga za sobą jeszcze jeden skutek – osoby, które utrzymują związek z Polską (polscy rezydenci) będą musiały składać w Polsce zeznanie roczne, nawet gdyby miało z niego wynikać, że nie muszą dopłacać tu podatku dochodowego.

Nasza czytelniczka zwraca uwagę, że w 2006 r. Polonia w Wielkiej Brytanii wywalczyła sobie prawo do składania zeznania podatkowego tam, gdzie podatnik faktycznie na stałe przebywa i osiąga przychód. – Dla normalnego człowieka takie rozwiązanie wydaje się oczywiste i zdroworozsądkowe – mówi Ewa.

Zastanawia się zatem, po co polski fiskus chce zeznania, skoro jedno jest już składane w Wielkiej Brytanii.

– Nawet jeśli założyć, że wspaniałomyślnie zostanę zwolniona z płacenia podatku w Polsce, powstaje pytanie, czemu mają służyć moje dane – zastanawia się czytelniczka.

W podobnym, a nawet dużo mocniejszym tonie wypowiadają się Polacy na portalach społecznościowych i na forach polonijnych. Ich zdaniem nie do pomyślenia jest, żeby podatnik musiał składać w Polsce PIT, jeśli uzyskał dochody wyłącznie za granicą.

– Nie chcemy wychodzić na ulice ani okupować polskiej ambasady. Chcemy normalnie żyć i pracować w miejscu, które wybraliśmy jako nasz nowy dom. Chcemy rozliczać się tu, na miejscu, niezależnie od tego, czy posiadamy jeszcze mieszkania i konta bankowe w Polsce – można przeczytać na forach.

Ministerstwo uspokaja

Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytania DGP nie zaprzecza, że zmiana metody unikania podwójnego opodatkowania wpłynęłaby na rozliczenia polskich rezydentów zarabiających za granicą (m.in. w Wielkiej Brytanii).

Korzystniejsza metoda

Korzystniejsza metoda

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Podkreśla jednak, że sama ratyfikacja konwencji przez Polskę niczego jeszcze nie zmienia. Resort przypomina, że potrzebna jest ratyfikacja przez co najmniej pięć państw.

Wydaje się jednak, że ze spełnieniem tego warunku nie powinno być problemu.

– Do tego czasu zaproponujemy rozsądne rozwiązanie – dodaje resort. Jakie? Tego jeszcze nie ujawnia.

Dla kogo nic się nie zmieni

Część komentujących na polonijnych forach zapowiada, że gotowi są nawet zrzec się polskiego obywatelstwa, gdyby okazało się, że muszą składać PIT w Polsce.

Zmiany nie obejmą bowiem Polaków, którzy przenieśli się za granicę wraz ze swoimi rodzinami, tam żyją i pracują, nie myśląc, przynajmniej na razie, o powrocie do Polski (tam jest ich ośrodek interesów życiowych). Nie są polskimi rezydentami w rozumieniu przepisów podatkowych, a dzięki temu nie muszą rozliczać się w Polsce z podatku ani składać tu zeznań rocznych PIT.