statystyki

Debata: Przepisy o podatkach lokalnych trzeba napisać na nowo

autor: Łukasz Zalewski08.05.2017, 07:00; Aktualizacja: 08.05.2017, 16:18
Na funkcjonującą od ponad 25 lat ustawę o podatkach i opłatach lokalnych spada krytyka ze wszystkich stron.

Na funkcjonującą od ponad 25 lat ustawę o podatkach i opłatach lokalnych spada krytyka ze wszystkich stron.źródło: ShutterStock

Na funkcjonującą od ponad 25 lat ustawę o podatkach i opłatach lokalnych spada krytyka ze wszystkich stron. Mają z nią problem prywatni właściciele, przedsiębiorcy, gminy, samorządowe kolegia odwoławcze i sądy. W opublikowanym miesiąc temu wywiadzie dla DGP, sędzia NSA Stefan Babiarz przyznał, że ustawę o podatkach i opłatach lokalnych trzeba napisać na nowo i to jak najszybciej. Ministerstwo Finansów informuje, że obecnie toczą się prace jedynie nad nową definicją budowli.

Reklama


Czy problemy związane z ustawą mogą rozwiązać kolejne nowelizacje, czy niezbędna jest nowa ustawa?

Wojciech Morawski: Zdecydowanie należy napisać nową ustawę. Obecna jest wadliwa logicznie, de facto jest zlepkiem kilku koncepcji. Przepisy dotyczące przedmiotu opodatkowania odwołują się do prawa budowlanego, podstawa opodatkowania pochodzi z podatków dochodowych (budowla nie pokrywa się ze środkiem trwałym), a jeśli chodzi o podatnika, to mamy koncepcję cywilistyczną (właściciel rzeczy). W efekcie, zawsze będą występowały wątpliwości i rozbieżności w praktyce stosowania tych przepisów. Dla osoby nieorientowanej, nie znającej orzecznictwa, które w określony sposób ukształtowało rozumienie podstawowych zagadnień, podatek od nieruchomości jest kompletnie niezrozumiały. Nawet studenci nie rozumieją tej ustawy, gdy czytają ją samą, bez znajomości orzecznictwa. Nowa regulacja pozwoliłaby też sądom wycofać się z różnych dziwnych koncepcji, które nie znajdują odzwierciedlenia w przepisach. Przykładem jest koncepcja, zgodnie z którą, jeśli budynek zostanie wypełniony budowlami, to staje się budowlą.

Michał Nielepkowicz: Napisanie nowej ustawy jest uzasadnione. Niestety zawsze jest ryzyko, że nowa będzie gorsza od starej. Dlatego w tworzeniu nowych regulacji powinni uczestniczyć eksperci-praktycy, podatnicy i gminy.

Andrzej Porawski: Ustawę na pewno trzeba napisać od nowa. Trzeba jednak pamiętać, że jest to podatek lokalny, a więc powinien mieć on sens lokalny i służyć finansowaniu określonych zadań publicznych. Niestety, politycy co ruszą to wskazują, że gminy mają własne podatki. Zapominają jednak, że ich wydajność jest ściśle określona, bo minister finansów określa stawki maksymalne w podatku od nieruchomości. Tej bariery gminy nie mogą przekroczyć. Co więcej, w dyskusji o tym podatku przytacza się przepis konstytucji, który wskazuje, że podatki powinny być określane w ustawach (art. 217). Nikt nie pamięta jednak o drugim przepisie konstytucji (art. 168), który daje samodzielność organom stanowiącym JST w zakresie ustalaniu wysokości podatków i opłat lokalnych. Nie ma sprzeczności między tymi przepisami , trzeba je tylko odpowiednio zastosować. Trzeba też skończyć z uniezależnieniem wysokości subwencji dla gmin od polityki podatkowej. Albo jest autonomia gmin i mogą one w ramach swoich uprawnień obniżać stawki podatków, albo takiej autonomii nie ma. Obecnie gmina, która obniża stawki, dostaje karę, ponieważ do obliczenia subwencji bierze się pod uwagę maksymalną wysokość podatku od nieruchomości, jaką może uzyskać. Zakłada się więc, że gmina stosuje najwyższe dopuszczalne stawki i wszyscy podatnicy uiszczają daninę.

Wojciech Morawski: Prawdę mówiąc, my nie mamy już ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. W zakresie budowli obowiązuje ustawa i wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2011 r. (sygn. akt P 33/09), który - uważam - ma charakter prawotwórczy. Dla przeciętnego podatnika to horror, wyrok liczy bowiem 77 stron i momentami nie jest spójny. Napisanie nowej ustawy pozwoliłoby zlikwidować ten dualizm. Potrzebny jest też namysł nad tym, co chcemy zrobić, do jakiego stanu doprowadzić.

Jakie powinny być cele nowej ustawy?

Andrzej Porawski: Przy pisaniu nowej ustawy trzeba wziąć pod uwagę to, że podatek od nieruchomości jest podatkiem majątkowym i powinien służyć gminom w budowie infrastruktury obsługującej nieruchomości. To jedno z głównych zadań gmin, na które gminy stale mają niewystarczającą ilość środków. Z tego punktu widzenia ważniejsza jest ta część podatku, która dotyczy gruntów, a nie innych budynków czy budowli. Choć oczywiście dzisiaj podatek od budowli stanowi główną część dochodów gmin z podatku od nieruchomości.

Wojciech Morawski: Ustawodawca musi sobie odpowiedzieć na kilka pytań: czy ma to być klasyczny podatek, który ma generować dochody budżetowe w gminach, czy podatek, który ma służyć porządkowaniu ładu przestrzennego w gminie. Obecnie problemem jest rozrastanie się miast, również na tereny np. zajęte na łąki. To generuje gigantyczne koszty utrzymania infrastruktury, a podatek z rezydencji budowanych na łąkach jest niewielki. Na szczęście widać, że państwo już zaczyna podejmować działania w tym zakresie, choć są one jeszcze niewystarczające. Warto też zwrócić uwagę na rozwiązania funkcjonujące na świecie. Niektóre kraje wprowadzają sankcyjne opodatkowanie terenów miejskich, w których zabudowa jest zbyt rzadka. Przykładowo, opłata za obniżoną gęstość zabudowy obowiązuje we Francji. Odpowiadając wprost na pytanie o cele nowej ustawy, to wydaje się, że w grę wchodzą dwa: fiskalny i wychowawczy. W Polsce zostały zapomniane pewne opłaty, takie jak np. planistyczna, czyli od wzrostu wartości nieruchomości, spowodowanego zmianą przeznaczenia gruntu w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Tak naprawdę trzeba się zastanowić nad uporządkowaniem opłaty planistycznej, a także adiacenckiej. Dopiero po takim uporządkowaniu można decydować, jak ma być opodatkowany grunt: czy podatek ma być majątkowy, czy może ma skłonić właściciela do odpowiedniego gospodarowania gruntem. Jestem zwolennikiem podatku czysto fiskalnego, ale z założeniem, że reanimujemy wszystkie wspomniane opłaty. W ten sposób spełniony byłby postulat, o którym mówił dyrektor Porawski, aby opłaty dawały finanse na budowę infrastruktury gminnej i modelowały zagospodarowanie przestrzenne. Takie rozwiązania funkcjonują w wielu krajach. Jeśli podatnik buduje wieżowiec, to musi uiścić opłaty, które idą na infrastrukturę wokół.

Aleksander Jarosz: Z jednej strony główny cel podatku powinien być fiskalny. Z drugiej powinien dawać możliwość kreowania ładu przestrzennego. Już dziś gminy mogą ustalać zwolnienia w podatku od nieruchomości, ustalać w pewnych granicach stawki, czyli przyznawać pewne preferencje. Powinny mieć jednak większą swobodę, tak aby za pomocą podatku lokalnego wpływać na kształt ładu przestrzennego.Podobne rozwiązania funkcjonują już obecnie na gruncie opłaty reklamowej, gdzie poprzez wysokość obciążeń można wpływać m.in. na umieszczanie urządzeń reklamowych w określonych miejscach. Część z tych obciążeń ma charakter sankcyjny. Można również rozważyć wprowadzenie narzędzi ułatwiających tworzenie specjalnych stref, w których niektóre rodzaje działalności byłyby szczególnie pożądane (objęte preferencjami), inne neutralne (zastosowanie znajdowałyby stawki standardowe), a z kolei prowadzenie pozostałych nie byłoby wskazane z perspektywy ładu przestrzennego (wiązałoby się z odpowiednio wyższymi opłatami). Innymi słowy, podobnie jak w przypadku opłaty reklamowej, możliwość wprowadzania stawek o charakterze preferencyjnym oraz w szczególności – sankcyjnym powinna być powiązana z konkretnymi przepisami z dziedziny planowania przestrzennego.

Takie rozwiązanie mogłoby np. zniechęcać do prowadzenia działalności uciążliwej w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Powinno jednak iść w parze z odpowiednimi rozwiązaniami o charakterze urbanistycznym. Wyobrażam sobie na przykład powiązania uregulowań podatkowych z odpowiednio rozbudowanymi postanowieniami miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Wojciech Morawski: Jeśli damy gminom zbyt dużą swobodę, to stanie się to, co w latach 90-tych, kiedy część gmin chciała wszystkich zwolnić z podatku od nieruchomości. Zbyt duża swoboda skutkowałaby pojawieniem się konkurencji podatkowej między gminami, czyli obniżaniem stawek w celu przyciągnięcia inwestorów. W podatku od nieruchomości oznacza to, że o inwestycje będą konkurowały dwie sąsiednie gminy. To z kolei rodzi oczekiwanie inwestorów i licytację, która gmina da więcej, co jest niebezpieczne.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • janek(2017-05-08 19:46) Zgłoś naruszenie 00

    A o podatkach "nie lokalnych" (np. VAT, CIT, PIT) to nie trzeba napisać na nowo???... Hm... Ciekawe...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama