Tak wynika z wczorajszej uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego.

W drugiej, również podjętej wczoraj uchwale, sąd kasacyjny wyjaśnił, że po likwidacji spółki cywilnej fiskus powinien orzec o odpowiedzialności wszystkich wspólników w jednej decyzji, po przeprowadzeniu jednego postępowania.

Nie tylko cywilna

– Obie sprawy, choć pozornie tylko proceduralne, mają duże znaczenie praktyczne nie tylko dla wspólników spółek cywilnych, ale też spółek jawnych, partnerskich oraz komplementariuszy w spółkach komandytowych i komandytowo-akcyjnych – tłumaczy Mirosław Siwiński, radca prawny i doradca podatkowy w Kancelarii Prof. W. Modzelewskiego. Wszyscy oni bowiem odpowiadają za zaległości podatkowe na podobnych zasadach (art. 115 ordynacji podatkowej).

– Wszyscy powinni więc liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z wczorajszych uchwał, zanim podejmą decyzję o likwidacji spółki – mówi ekspert.

Chodziło o spółkę cywilną, która odliczyła VAT na podstawie otrzymanych od kontrahenta faktur. Zakwestionował to dyrektor urzędu kontroli skarbowej i wydał decyzję, w której nakazał dopłacić podatek. Spółka złożyła odwołanie od tej decyzji do dyrektora izby skarbowej. Ten w postępowaniu odwoławczym przyznał jej rację i nakazał dyrektorowi UKS jeszcze raz zająć się sprawą.

I tu pojawił się problem, bo wspólnicy zdążyli już spółkę zlikwidować. Jak tłumaczył na wczorajszej rozprawie pełnomocnik spółki, powody były ściśle biznesowe. W przetargach publicznych bowiem spółka cywilna była słabiej punktowana ze względu na wybraną formę działalności. Dlatego wspólnicy zdecydowali się na jej likwidację. W jej miejsce utworzyli potem nową spółkę – komandytową.

Lepsze rozwiązania

Dyrektor izby skarbowej dowiedział się o likwidacji spółki po fakcie i postanowił umorzyć postępowanie odwoławcze, na podstawie art. 233 par. 1 pkt 3 ordynacji podatkowej. To oznaczało, że pierwotna decyzja, choć okazała się nieprawidłowa, ciągle pozostawała w mocy. Tym samym wspólnicy nadal powinni byli dopłacić podatek.

Po ich stronie stanął jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. Uznał, że decyzja I instancji (czyli dyrektora UKS) powinna zostać uchylona, a całe postępowanie (nie tylko odwoławcze) prowadzone wobec spółki powinno zostać umorzone.

Praktyczne znaczenie obu uchwał NSA

Praktyczne znaczenie obu uchwał NSA

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Było to lepsze rozwiązanie dla wspólników, bo co prawda nadal odpowiadali oni za VAT odliczony przez spółkę, ale mogliby zakwestionować wysokość zobowiązania – tłumaczy Mirosław Siwiński. Wskazuje, że fiskus musiałby je ustalić w kolejnej decyzji – już o odpowiedzialności wspólników, a oni mogliby złożyć od niej odwołanie. – W zasadzie nawet powinien tak zrobić, biorąc pod uwagę art. 115 par. 5 w związku z par. 4 ordynacji, gdyby decyzja wymiarowa organu I instancji nie pozostała w obrocie – dodaje ekspert.

Z wczorajszej uchwały NSA wynika jednak, że pozostanie.

Dwa stanowiska

Kierując pytanie pod uchwałę, NSA zwrócił uwagę na to, że w podobnych sprawach istnieją dwie linie orzecznicze.

Z pierwszej wynika, że skoro w trakcie trwania spółki jej wspólnicy ponoszą solidarną odpowiedzialność za jej zobowiązania, to po jej rozwiązaniu nie mogą być pozbawiani prawa do zaskarżania decyzji wymiarowej (przykładem wyroki NSA o sygn. akt I FSK 826/10 i I FSK 1338/12).

Inne stanowisko – potwierdzone wczorajszą uchwałą – zaprezentował NSA w wyroku o sygn. akt I FSK 94/14. Zwrócił uwagę na to, że spółka została rozwiązana na etapie postępowania odwoławczego, a tym samym stało się ono bezprzedmiotowe dopiero na tym etapie. To oznacza, że decyzja wydana w I instancji, nawet jeśli była nieprawidłowa, powinna pozostać w mocy.

Była decyzja, są konsekwencje

Z tymi właśnie argumentami zgodził się wczoraj NSA. Podkreślił, że wspólnicy spółki (w tym wypadku cywilnej) powinni mieć świadomość skutków procesowych swojej decyzji o ewentualnym rozwiązaniu spółki. Skoro postanowili o tym dopiero na etapie postępowania odwoławczego, to tylko ono powinno zostać umorzone – uznał sąd.

– Pierwotna decyzja dyrektora UKS stała się tym samym ostateczna i będzie podstawą do orzeczenia o odpowiedzialności byłych wspólników za zaległości podatkowe rozwiązanego podmiotu – wyjaśnia Maciej Małanicz-Przybylski, adwokat w kancelarii MDDP Olkiewicz i Wspólnicy.

– Pytanie, jak teraz do praktycznych skutków tej uchwały podejdą organy i sądy – zastanawia się ekspert. Jego zdaniem trudno sobie wyobrazić, żeby wspólnicy nieistniejącej już spółki nie mogli kwestionować ustaleń fiskusa w toku postępowania w sprawie ich odpowiedzialności.

W jednej decyzji

NSA wydał wczoraj także drugą uchwałę (sygn. akt I FPS 6/16), dotyczącą odpowiedzialności wspólników spółek cywilnych za zobowiązania zlikwidowanego podmiotu.

Uznał, że taka odpowiedzialność powinna być ustalana w ramach jednego postępowania, w którym będą uczestniczyć wszyscy wspólnicy. Każdy ze wspólników ma przymiot strony, a fiskus nie może wybierać, przeciwko któremu z nich kieruje decyzję.

– To oznacza, że wspólnicy zlikwidowanych spółek cywilnych, jawnych, partnerskich, komandytowych itp. będą mogli kwestionować argumenty organu i podstawy swojej odpowiedzialności – tłumaczy Mirosław Siwiński.

Fiskus uważał natomiast, że ma prawo (a nie obowiązek) prowadzić postępowanie wobec więcej niż jednego wspólnika. – To w praktyce oznaczałoby, że w postępowaniu, w którym uczestniczyłaby jedna osoba, mógłby orzekać o wysokości zobowiązania, jakie mają inni wspólnicy – wyjaśnia Mirosław Siwiński. Dodaje, że nie mogliby oni też polemizować z argumentami organów w tym postępowaniu, nie będąc jego stroną.

Tu też istniały dwie linie orzecznicze. Część sądów sprzeciwiała się argumentom fiskusa (np. NSA w wyrokach o sygn. akt I FSK 2100/08 i II FSK 784-785/12.

Z urzędnikami zgodził się za to NSA w wyroku o sygn. akt I FSK 1678/10.

ORZECZNICTWO

Uchwały NSA z 30 stycznia 2017 r., sygn. akt I FPS 5/16 i I FPS 6/16.