Choć to bez dwóch zdań korzystna zmiana dla branży, to jej przedstawiciele wypowiadają się o niej z umiarkowanym optymizmem. – Trzeba pamiętać, że nie w każdym przypadku zarobimy dużo więcej. Poza tym prawo do rozliczania marży będzie się wiązać również z nowymi obowiązkami rachunkowymi – komentuje Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów FORS. Dodaje, że jego organizacja już przygotowuje list do Ministerstwa Finansów z prośbą o jasną wskazówkę: w jaki sposób przedsiębiorcy mają interpretować wyrok unijnego trybunału.

Branża ma też nadzieję, że dzięki zmianom łatwiej jej będzie walczyć z szarą strefę, która nie płaci żadnych podatków. – Dziś podmioty unikające fiskusa rządzą na rynku niepodzielnie – przyznaje Małyszko.

Duńskie zwycięstwo

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE jest pokłosiem sprawy duńskiej firmy Sjelle Autogenbrug I/S zajmującej się recyklingiem samochodów. Kupowała ona pojazdy od osób fizycznych oraz towarzystw ubezpieczeniowych, które nie płaciły VAT z tytułu sprzedaży. Były to najczęściej egzemplarze wyeksploatowane, zepsute albo uszkodzone. Przedsiębiortwo je demontowało, a pozyskane elementy sprzedawało jako części zamienne. Ponadto zezłomowanie samochodu dawało firmie prawo do otrzymania dopłaty od duńskiego ministerstwa ochrony środowiska.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Początkowo Sjelle Autogenbrug I/S płaciło VAT na zasadach ogólnych, ale w lipcu 2010 r. zapytało fiskusa, czy ma prawo do jego rozliczania według procedury marży. Dzięki temu mogłoby odprowadzać podatek tylko od różnicy między kwotą sprzedaży części zamiennej a ceną zakupu. Firma powoływała się w swojej argumentacji na unijną dyrektywę VAT. Wynika z niej, że prawo do stosowania takiego rozwiązania mają podatnicy sprzedający m.in. towary używane, które wcześniej kupili od określonych osób (głównie fizycznych bądź podmiotów, które od sprzedaży nie płaciły podatku).

Duński urząd skarbowy odpowiedział negatywnie. Wyjaśnił, że części ze złomowanych aut nie są „towarem używanym” w rozumieniu unijnej dyrektywy. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu kasacyjnego, który postanowił poprosić o rozstrzygnięcie trybunał unijny. Ten zaś w wyroku z 18 stycznia 2017 r. (C-471/15) przyznał rację przedsiębiorcy.

TSUE zwrócił uwagę, że zgodnie z art. 311 dyrektywy VAT towarem używanym jest „rzeczowy majątek ruchomy nadający się do dalszego użytku w aktualnym stanie lub po naprawie”. Taka definicja nie wyklucza sytuacji, w której dany towar był pierwotnie składnikiem większej części, ale potem został z niej wyłączony i może być ponownie użyty „w aktualnym stanie lub po naprawie”. – Taka właśnie sytuacja dotyczy sprzedawanych dalej części złomowanego pojazdu – wyjaśnił TSUE.

Sędziowie przyznali co prawda, że mogą pojawić się praktyczne trudności z ustalaniem ceny zakupu każdej takiej części, ale ciągle ich zdaniem nie może to wykluczać prawa firm do rozliczania marży.

Szanse i wyzwania

Zdaniem Janiny Fornalik, partnera i doradcy podatkowego w MDDP, najnowszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE będzie precedensowy dla polskiego orzecznictwa. Do tej pory było ono restrykcyjnie negatywne (np. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 28 marca 2012 r., sygn. akt I FSK 839/11). Sądy twierdziły, że sprzedaż części złomowanych samochodów nie może być rozliczana według marży, bo inny jest towar, który został zakupiony (pojazd), a inny ten, który został sprzedany (jego część, np. zderzak czy reflektor). Zwracały też uwagę, że podatnik musi znać precyzyjną cenę kupna sprzedawanej części, a więc musi być to towar zindywidualizowany.

Teraz fiskus i sądy muszą wziąć pod uwagę argumenty podane przez TSUE. – To oznacza zmiany dla stacji demontażu pojazdów. Tak in plus, jak i in minus – zaznacza Janina Fornalik.

Z jednej strony rozliczanie marży oznacza większą lub mniejszą oszczędność podatkową. – Z drugiej jednak pojawią się praktyczne problemy z ustaleniem ceny zakupu takich części w celu wyliczenia marży – przewiduje ekspertka MDDP. Jej zdaniem po zakupie samochodu firmy powinny wprowadzać do ewidencji poszczególne części odrębnie, aby można było określić późniejszą marżę.

Podobnie wyrok ocenia Adam Małyszko. Ekspert apeluje do resortu finansów o przemyślane stanowisko w sprawie ewentualnej biurokracji, która czeka szroty. Może ona być na tyle skomplikowana, że firmy – dla świętego spokoju – same zrezygnują z podatkowych oszczędności, jakie dałoby im rozliczania marży. Poza tym zysk też będzie różny, w zależności od konkretnego przypadku (szczegóły w grafice). Można go też wyliczyć, choć wymaga to wielu formalności. – Dostaliśmy szansę na konkurencję z szarą strefą, ale bez dalszych kroków MF tej wojny nie wygramy – podsumowuje Adam Małyszko.